Spotkanie Smrek Ślemień z WSS Wisła dostarczyło kibicom ogrom emocji i aż dziesięć goli. Po dynamicznej pierwszej połowie z przewagą gospodarzy, WSS Wisła ambitnie odrobiła straty w drugiej części gry. Mecz zakończył się remisem 5 do 5, a rzut karny, który mógł przesądzić o zwycięstwie, pozostał niewykorzystany przez Smrek.
Kibice zgromadzeni na meczu Smreka Ślemień z WSS Wisła obejrzeli prawdziwy piłkarski rollercoaster. Spotkanie przyniosło wiele zwrotów akcji, goli i emocji, a zakończyło się remisem 5:5. Gospodarze w końcówce nie wykorzystali rzutu karnego, który mógł dać im komplet punktów.
Lepiej spotkanie rozpoczęli goście z Wisły. W 19. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Konrada Chrapka najwyżej w polu karnym wyskoczył Jakub Marekwica i strzałem głową otworzył wynik meczu. Odpowiedź Smreka była szybka – w krótkim odstępie czasu Piotr Górny zdobył dwie bramki, odwracając losy rywalizacji. Jeszcze przed przerwą dwukrotnie do siatki trafił Peterson, dzięki czemu zespół ze Ślemienia schodził do szatni z prowadzeniem 4:1.
Po zmianie stron WSS Wisła ruszyła w pościg za wynikiem. W 50. minucie kontaktową bramkę zdobył Paweł Leśniewicz, a jedenaście minut później Rafał Cywka strzałem zza pola karnego zmniejszył straty do jednego gola. W 63. minucie Tomasz Kastelik podwyższył na 5:3 dla Smreka i mogło się wydawać, że gospodarze mają sytuację pod kontrolą, choć w ich grze pojawiło się kilka nieporozumeiń w defensywie.
Goście pokazali konsekwencję w grze. Najpierw Konrad Chrapek wykończył akcję ofensywną, a w 81. minucie wykorzystał rzut wolny, doprowadzając do remisu 5:5. W ostatnich minutach Smrek nie wykorzystał rzutu karnego, a mecz zakończył się podziałem punktów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze