W kontrolnym meczu w Czechowicach-Dziedzicach Piłkarze z Pietrzykowic długo dotrzymywali kroku młodzieżowej drużynie Podbeskidzia.
Bory walczyły ambitnie, ale końcówka należała do Podbeskidzia
Piłkarze z Pietrzykowic w ostatnich dniach rozegrali kolejne spotkanie kontrolne w ramach przygotowań do nadchodzących rozgrywek. Po wyrównanym początku rywalizacji z młodzieżowym zespołem Podbeskidzia, ostatecznie to drużyna z Bielska-Białej przejęła inicjatywę i rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść. Mimo to przez długi czas zespół Borów pokazywał, że potrafi nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym przeciwnikiem.
Do około 60. minuty spotkania rozgrywanego w Czechowicach-Dziedzicach na boisku panowała wyrównana gra, a wynik 2:2 nie wskazywał wyraźnego faworyta. Pierwszy cios zadali zawodnicy Borów w 28. minucie. W pole karne dynamicznie wbiegł Rafał Duraj, który zagrał w kierunku Damiana Tomiczka. W zamieszaniu pod bramką piłka odbiła się jednak od jednego z defensorów Podbeskidzia i wpadła do siatki. Odpowiedź rywali nadeszła siedem minut później, gdy po błędzie przy pressingu Kacpra Bieguna i obronionym strzale Wiesława Arasta skuteczna dobitka dała wyrównanie.
Po zmianie stron to bielszczanie szybciej znaleźli drogę do bramki. W niegroźnej sytuacji na skraju pola karnego faulu dopuścił się Biegun, a podyktowany rzut karny został pewnie wykorzystany przez zawodnika Podbeskidzia. Bory odpowiedziały w 57. minucie składną akcją – po przechwycie Arasta piłka trafiła do Dawida Zonia, który uruchomił Adriana Dobiję. Całość zwieńczył Rafał Duraj, spokojnie mijając bramkarza i doprowadzając do remisu.
Od tego momentu przewaga zaczęła jednak przechylać się na stronę gospodarzy. Drużyna z Pietrzykowic miała coraz większe problemy w defensywie, co rywale wykorzystali szczególnie przy stałych fragmentach gry. Dwa niemal identyczne dośrodkowania z rzutów rożnych na dalszy słupek zakończyły się trafieniami Podbeskidzia, gdy zawodnicy Borów nie zachowali odpowiedniej czujności w polu karnym.
– Największym problemem nie było tempo gry przeciwnika, lecz nasze indywidualne błędy. Gdy rywale zdobywali kolejne bramki, w naszej grze było widać spadek energii i determinacji – ocenił trener Borów, Marek Makarewicz. Szkoleniowiec zwrócił również uwagę na brak stabilizacji w formacji defensywnej podczas przygotowań. – Wciąż rotujemy składem w obronie, co przekłada się na liczbę traconych goli. Pracujemy jednak dalej i mamy nadzieję, że najlepszą formę pokażemy już w meczach ligowych – dodał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze