Początek spotkania zdominowany przez białozielone, które szybko zdobyły prowadzenie, jednak gospodynie nie poddawały się i wyrównały przed przerwą. Po zmianie stron emocje sięgnęły zenitu, a ostateczne zwycięstwo zapewniły skuteczne kontry i precyzyjne wykończenie. Komentarz trenera Żebrowskiego ukazuje, jak kluczowe okazały się świeże siły i determinacja.
Biało-zielone zaczęły spotkanie w bardzo wysokim tempie, z wyraźną determinacją, jakby nad Warmię i Mazury dotarł silny, beskidzki wiatr halny. Od pierwszych minut konsekwentnie budowały przewagę, raz po raz nękając gospodynie stałymi fragmentami gry i szybkim atakiem. Już jedna z pierwszych akcji przyniosła efekt – po podaniu Roksany Gulec do Julii Gutowskiej w polu karnym doszło do nieporozumienia między defensorką a bramkarką Stomilanek, co zakończyło się samobójczym trafieniem. Kilka minut później Julia Sikora obsłużyła Oliwię Zgodę, lecz tym razem brakło skutecznego wykończenia. Dopiero po kwadransie gry gospodynie zaczęły odważniej odpowiadać, korzystając z luk w ustawieniu Rekordu i częściej zbliżając się do pola karnego.
Z biegiem czasu Stomilanki stwarzały coraz groźniejsze sytuacje. W 22. minucie Kinga Ptaszek popisała się skuteczną interwencją po płaskim, kąśliwym strzale z dystansu. W 38. minucie gospodynie trafiły w słupek, a tuż przed przerwą jedna z zawodniczek minimalnie chybiła celu. Mimo wyraźnej przewagi w początkowej fazie meczu, bielszczanki zeszły do szatni z minimalnym prowadzeniem i świadomością, że rywalki nie zamierzają odpuszczać, tylko grają coraz odważniej.
Po przerwie gra stała się bardziej wyrównana. Krótkie badanie sił szybko doprowadziło do błędu w defensywie przyjezdnych. Po jednym z nielicznych, składnych ataków Stomilanek padło wyrównanie – pierwszy strzał z okolic 16. metra został jeszcze zablokowany, lecz dobitka przy słupku była już nie do obrony. To był w zasadzie jedyny moment, w którym gospodynie zdołały realnie zagrozić bielszczankom. Z czasem inicjatywę znowu przejęły przyjezdne, coraz lepiej wykorzystując zmęczenie rywalek.
Końcówka spotkania należała już wyraźnie do zespołu z Bielska-Białej. Po dobrze rozegranym rzucie wolnym i dośrodkowaniu w pole karne w poprzeczkę główkowała Agnieszka Glinka, a skuteczną dobitką popisała się Daria Długokęcka. W doliczonym czasie gry, po błędzie gospodyń przy stałym fragmencie, szybka kontra Katarzyny Jaszek i Nikoli Dębińskiej przypieczętowała zwycięstwo i ustaliła wynik meczu. Pomeczową opinię przedstawił trener Mateusz Żebrowski, który zaznaczył, że jego zespół miał momenty dobrej gry i stworzył sporo sytuacji bramkowych, szczególnie na początku obu połów. Zwrócił uwagę, że kluczowe okazały się zmiany, które wniosły świeżość i przesądziły o końcowym rezultacie. Dodał też, że drużyna chce jak najlepiej zakończyć sezon w dwóch ostatnich spotkaniach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze