Spotkanie kontrolne pomiędzy KS Bestwinka a GKS Radziechowy-Wieprz przerodziło się w prawdziwy thriller z 7 golami i zmieniającym się prowadzeniem. Po wyrównanej walce to miejscowi z Bestwinki zdobyli decydującą bramkę w 89. minucie, zapewniając sobie zwycięstwo 4:3. Młodzi zawodnicy błysnęli swoją energią i zadecydowali o losach meczu.
.
Sparing pełen akcji i goli. Bestwinka skuteczniejsza w kluczowych momentach
Sobotnie spotkanie kontrolne pomiędzy KS Bestwinka a GKS Radziechowy-Wieprz bardziej przypominało pełnowartościowy mecz ligowy niż typowy zimowy sparing. Obie drużyny postawiły na ofensywę, wysokie tempo i odważną grę. Kibice zobaczyli siedem bramek oraz wiele sytuacji, które mogły zamknąć ten mecz dużo wcześniej. Ostatecznie lepszy okazał się przedstawiciel Ligi Okręgowej Bielsko-Tyskiej.
Dla GKS-u wynik na tym etapie przygotowań nie był najważniejszy, choć trener Sebastian Gruszfeld zwracał uwagę na solidną pierwszą połowę w wykonaniu swojego zespołu. Przypominał, że był to dla jego zawodników pierwszy kontakt z pełnowymiarowym boiskiem tej zimy i że intensywność gry w początkowej fazie mogła napawać optymizmem. Po przerwie, w jego ocenie, pojawiło się już więcej mankamentów i niedokładności.
W Bestwince panowało umiarkowane zadowolenie, połączone z chłodną oceną wydarzeń na boisku. Trener Marcin Sztorc cieszył się ze zwycięstwa oraz z faktu, że mecz zakończył się bez urazów, ale jednocześnie wyraźnie wskazywał elementy wymagające korekty. Na szczególne wyróżnienie zasłużyli młodzi zawodnicy – Damian Lach i Mikołaj Kowalski – którzy wnieśli do gry sporo energii, a ten drugi przypieczętował swój występ decydującą bramką.
Od pierwszego gwizdka inicjatywa była po stronie zespołu z Radziechów. GKS wysoko podchodził pod rywala i zmuszał defensywę Bestwinki do błędów, choć brakowało mu skuteczności pod bramką. Paradoksalnie to KS jako pierwszy objął prowadzenie – w 25. minucie Klaudiusz Willmann zamknął precyzyjne dośrodkowanie Macieja Kosmatego. Kilka minut później zrobiło się już 2:0 po efektownym strzale Jakuba Przewoźnika z dystansu.
Reakcja GKS-u była natychmiastowa. Najpierw Karol Kubieniec wykorzystał zamieszanie w polu karnym, a chwilę potem Tomasz Janik doprowadził do wyrównania po akcji zapoczątkowanej przez Kacpra Pawlusa. Do przerwy wynik mógł być korzystniejszy dla gości – niewykorzystany rzut karny, słupek i dwie poprzeczki po uderzeniach Janika zostawiły wyraźny niedosyt.
Po przerwie tempo meczu nie spadło. W 60. minucie Bestwinka znów wyszła na prowadzenie, gdy Grzegorz Sztorc skutecznie główkował po dośrodkowaniu Przewoźnika. GKS nie rezygnował z ataków i dopiął swego w końcówce – w 84. minucie Kamil Najzer wykorzystał dobre podanie Mateusza Janika.
Gdy remis wydawał się rozstrzygnięciem sprawiedliwym i już mało kto spodziewał się zmiany rezultatu, gospodarze zadali ostatni cios. W 89. minucie Mikołaj Kowalski najlepiej odnalazł się w podbramkowym chaosie i mocną dobitką ustalił wynik na 4:3, zamykając sparing, który długo pozostanie w pamięci obu sztabów szkoleniowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze