Po jesiennej niespodziance Górala, Stal-Śrubiarna nie dała szans rywalom na własnym terenie. Kontrolując przebieg spotkania, gospodarze od początku dominowali i zakończyli mecz bez straconej bramki. Trener Przemysław Pitry podkreślił znaczenie wygranej jako sportowego rewanżu za porażkę z Istebnej oraz zadowolenie z dobrego startu rundy.
Jesienią zespół Górala Istebna niespodziewanie pokonał rywali z Żywca, odnosząc jedyne zwycięstwo w rundzie właśnie nad Stalą-Śrubiarnią Żywiec. W rewanżowym spotkaniu przebieg meczu był już zupełnie inny. Gospodarze od początku kontrolowali grę i pewnie wygrali, nie zostawiając gościom pola do odrobienia strat.
Trener drużyny z Istebnej, Dariusz Rucki, po końcowym gwizdku przyznał, że przeciwnik zaprezentował się zdecydowanie lepiej. – Na dużym boisku gospodarze mieli przewagę. Byli szybsi, lepiej przygotowani fizycznie i cierpliwie budowali swoje akcje. Poza kilkoma próbami z naszej strony trudno było nam zagrozić ich bramce – stwierdził szkoleniowiec. Przyjezdni stworzyli właściwie tylko dwie poważniejsze sytuacje – po jednej w każdej połowie. W obu przypadkach Jakub Kawulok w sytuacjach sam na sam nie zdołał pokonać bramkarza Dominika Syca.
Decydujące fragmenty meczu przypadły jeszcze na pierwszą połowę. W około dwudziestominutowym okresie przed przerwą gospodarze kilka razy skutecznie dostali się pod bramkę Górala. Wynik w 24. minucie otworzył Radosław Lejawa, który po stracie piłki przed polem karnym pewnym strzałem pokonał Dominika Polacka. Niedługo później ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie. Tuż przed zejściem do szatni kolejne gole dołożyli Mateusz Widuch, który najlepiej odnalazł się po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Łukasza Tymińskiego, oraz Kacper Marian.
Po przerwie żywczanie spokojnie kontrolowali przebieg rywalizacji i nie przyspieszali na siłę tempa gry. Rezultat ustalono w 75. minucie, gdy Kacper Marian zdobył swoją drugą bramkę, kończąc akcję Jakuba Michalca. Przy wysokim prowadzeniu trener Przemysław Pitry wpuścił na boisko młodych graczy – Olafa Klisia i Oskara Górę, dla których był to debiut na tym poziomie rozgrywek. Po meczu szkoleniowiec Stali-Śrubiarni mówił, że wygrana miała też znaczenie jako sportowy rewanż za jesienną porażkę w Istebnej. – Tamten mecz pozostawił spory niedosyt. Chcieliśmy pokazać się z lepszej strony i to się udało. Zagraliśmy z zaangażowaniem i wreszcie bez straconej bramki. Początek rundy jest dla nas naprawdę obiecujący – zaznaczył trener.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze