W świecie sportów motorowych, gdzie precyzja łączy się z determinacją, a przyszłość budowana jest często na cienkiej granicy między talentem a finansami, wiadomość od Tymka Kucharczyka odbiła się szerokim echem. Młody kierowca, uznawany za jeden z najciekawszych polskich talentów wyścigowych ostatnich lat, poinformował, że nie weźmie udziału w nadchodzących testach Formuły 2 — a co za tym idzie, nie zobaczymy go również w tej serii w przyszłym sezonie.
Jak podkreśla, minione miesiące były czasem intensywnej walki o budżet, podróży po całej Polsce i prób zbudowania fundamentów pod kolejny krok w jego karierze. Mimo konsekwencji, profesjonalizmu i zaangażowania całego zespołu, drzwi do F2 pozostaną w tym roku zamknięte.
Kucharczyk nie kryje rozczarowania, ale w jego słowach słychać także wdzięczność — zwłaszcza wobec kibiców, którzy od lat tworzą jego niezwykle lojalne zaplecze. Zwrócił się do nich z podziękowaniem za obecność, wsparcie i za to, że potrafią wstawać o świcie, by śledzić jego zmagania na torach oddalonych o tysiące kilometrów. To dzięki nim — jak napisał — jego kask wciąż nie trafił na półkę w roli muzealnego eksponatu.
Choć droga do F2 na razie się nie otworzyła, kierowca nie zamierza składać broni. Zapowiada dalszą walkę i zaznacza, że na emeryturę zdecydowanie jest jeszcze za wcześnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze