Mecz w Radziechowach zaskoczył wszystkich kibiców, gdyż to gospodarze odnieśli ważne zwycięstwo nad wiceliderem.
Niespodzianka w Radziechowach. Lider zatrzymany po zaciętym meczu
Lider rozgrywek w Radziechowach łatwo mieć nie mógł i faktycznie trafił na mocno zdeterminowanego rywala. To gospodarze schodzili z boiska w lepszych nastrojach, sprawiając jedną z większych niespodzianek kolejki. Od początku mecz układał się pod ich dyktando, zwłaszcza jeśli spojrzeć na liczbę wypracowanych sytuacji podbramkowych.
W pierwszej połowie bliski przełamania był Kacper Najzer, który skorzystał z błędu defensywy Tempa i przejął zbyt krótkie podanie do Wojciecha Maciejowskiego. Napastnik oddał groźny strzał, ale bramkarz gości obronił i utrzymał swój zespół w grze.
Tuż po przerwie podobnie efektowną próbę podjął Tomasz Janik, uderzając po rzucie rożnym z około ósmego metra — i znów golkiper lidera stanął na wysokości zadania. W następnych minutach pojedynki Janika z Maciejowskim dostarczały kibicom sporo emocji, bramkarz Tempa kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.
Presja gospodarzy rosła z każdą akcją i w 75. minucie wreszcie przyniosła efekt. Najzer wygrał ważny pojedynek przy linii końcowej, zdołał dośrodkować na bliższy słupek, gdzie najlepiej odnalazł się Bartosz Kus. Napastnik uprzedził obrońcę i skierował piłkę do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie i wywołując euforię na trybunach. – Dostosowaliśmy ustawienie pod rywala i zmieniliśmy sposób gry w środku pola. Zespół wyglądał bardzo dojrzale, byliśmy zdyscyplinowani i konsekwentni – ocenił po meczu trener gospodarzy Sebastian Gruszfeld. Redakcja zaznacza, że zwycięstwo nie było dziełem przypadklu, lecz efektem przemyślanej taktyki i determinacji. Goście mieli jeszcze szansę na wyrównanie w doliczonym czasie gry, ale ofiarna interwencja Radosława Tracza na linii bramkowej uchroniła gospodarzy przed stratą punktów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze