Obie drużyny stawiły czoła trudnej pogodzie i ograniczonej kadrze podczas meczu w Pietrzykowicach, który zakończył się podziałem punktów. Pomimo kilku groźnych sytuacji, żaden z zespołów nie zdołał przełamać defensywy i posłać piłki do siatki.
Trudne warunki atmosferyczne sprawiły, że spotkanie rozegrane w Pietrzykowicach nie należało do szczególnie widowiskowych. Zarówno gospodarze, jak i przyjezdni z Pogórza mieli problem z konstruowaniem płynnych akcji – piłka często zatrzymywała się w kałużach albo zmieniała kierunek lotu przez silny wiatr, więc kibice przez większość meczu nie oglądali wielu klarownych sytuacji podbramkowych.
Zespół Borów częściej utrzymywał się przy piłce i starał się prowadzić grę na połowie rywali, z czego wynikała też wyższa liczba dośrodkowań i podań w okolicę pola karnego. Defensywnie ustawieni goście skutecznie neutralizowali te ataki i rzadko dopuszczali do strzałów z dogodnych pozycji. Gospodarzom brakowało natomiast bardziej składnych akcji, które mogłyby realnie zagrozić przeciwnikowi. Rywale nastawili się przede wszystkim na obronę i kontrataki. Czują niedosyt, bo podobny scenariusz powtarza się już kolejny raz tej wiosny – tak ocenił sytuację trener Borów Marek Makarewicz.
Najlepszą okazję gospodarze mieli jeszcze przed przerwą, kiedy w polu karnym z piłką znalazł się Rafał Duraj, ale jego strzał został zablokowany w ostatnim momencie. Chwilę później goście przeprowadzili groźny kontratak. Po poślizgnięciu Michała Tomaszka w dogodnej sytuacji znalazł się Marcin Bomski, lecz nie zdołał zamienić akcji na bramkę. Po zmianie stron Bory znów były blisko zdobycia gola po dośrodkowaniu Damiana Pyrka z rzutu rożnego i strzale głową Kacpra Mrowca, ale pewnie interweniował Fabian Wandzel. W końcówce spotkania dał o sobie znać także Sławomir Raczek, który zatrzymał próbę Mateusza Hanzela po zgraniu Krystiana Stracha.
Obie drużyny przystąpiły do meczu osłabione kadrowo. W ekipie z Pietrzykowic zabrakło między innymi Damiana Michalskiego oraz Gabriela Duraja, który zmaga się z urazem Achillesa, co mocno ograniczyło pole manewru trenera. Również goście z Pogórza nie mogli skorzystać z kilku ważnych zawodników, w tym Łukasza Hanzela, Piotra Ćwielonga i Michała Czakona. Trener LKS-u podsumował, że przy takich problemach kadrowych nie mogli zbyt mocno się odkrywać w ofensywie, a jednocześnie zaznaczył, że zwraca uwagę na postawę zawodników, którzy dostali szansę, oraz na występ juniorów, choć sam wynik pozostawia pewien niedosyt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze