Zbliżający się przełom roku ponownie przyniesie to, co dla kibiców skoków narciarskich stanowi niemal rytuał: Turniej Czterech Skoczni. Jego 74. edycja, rozgrywana na przełomie 2025 i 2026 roku, zapowiada się szczególnie interesująco z perspektywy polskich fanów – i to nie tylko ze względu na sportowy prestiż, ale także wyraźne, beskidzkie akcenty.
Tradycyjny układ zawodów pozostaje niezmienny: dwa konkursy na niemieckich skoczniach w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen oraz dwa w Austrii – w Innsbrucku i Bischofshofen. W tym gronie nie zabraknie reprezentantów Polski, wśród których szczególną uwagę przyciąga debiutant. Kacper Tomasiak, zawodnik LKS Klimczok Bystra, stanie przed szansą pierwszego występu w tej legendarnej imprezie. Jego forma w obecnym sezonie pozwala patrzeć na ten start z dużym optymizmem – to obecnie najrówniej punktujący z biało-czerwonych.
Do rywalizacji wracają również doświadczeni reprezentanci Wisły: Piotr Żyła oraz Paweł Wąsek, od lat związani z WSS Wisła. Skład uzupełniają Kamil Stoch i Maciej Kot, a ewentualne zmiany personalne – jeśli w ogóle nastąpią – przewidywane są dopiero po dwóch pierwszych konkursach cyklu.
Sportowe emocje rozpoczną się w niedzielę 28 grudnia w Oberstdorfie, gdzie zaplanowano treningi i kwalifikacje. Dzień później, 29 grudnia o godzinie 16:30, odbędzie się pierwszy konkurs, rozgrywany – jak wszystkie pozostałe – w systemie pucharowym KO. Niemiecką część turnieju zamknie tradycyjny konkurs noworoczny w Garmisch-Partenkirchen, startujący 1 stycznia o godzinie 14:00.
Na początku stycznia karuzela przeniesie się do Austrii. 3 i 4 stycznia skoczkowie rywalizować będą w Innsbrucku, by finałową odsłonę rozegrać 6 stycznia w Bischofshofen. To tam, w godzinach popołudniowych, zapadną ostateczne rozstrzygnięcia jednego z najbardziej prestiżowych turniejów w świecie sportów zimowych.
Źródło: sportowebeskidy.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze