Mecz kontrolny między GKS Radziechowy-Wieprz a Iskrą Rybarzowice dostarczył kibicom wielu interesujących momentów, mimo silnego wiatru utrudniającego grę. Po zaciętym spotkaniu zwycięstwo 2:1 zapewniła drużynie bramka samobójcza w 89. minucie. Obie strony pokazały ofensywny futbol, który z pewnością posłuży trenerom do dalszej analizy.
Mecz kontrolny GKS-u Radziechowy-Wieprz z Iskrą Rybarzowice toczył się w warunkach dalekich od idealnych, przede wszystkim przez mocny wiatr. Mimo tego w spotkaniu nie brakowało kilku ciekawszych piłkarskich akcji.
Przed przerwą żadna z drużyn nie potrafiła zdecydowanie przejąć inicjatywy i skutecznie dobrać się do rywala. „Fiodory” najczęściej atakowały za sprawą Patryka Pawlusa. W 10. minucie po jego podaniu do siatki trafił Kacper Najzer, lecz gol nie został uznany. W 30. minucie z rejonu około 20. metra minimalnie chybił Mateusz Janik, także po wstecznym zagraniu Pawlusa.
Iskra też miała swoje momenty. Warto odnotować sytuację „oko w oko” Wojciecha Barcika z Jakubem Pilchem, z której górą wyszedł bramkarz GKS-u.
Gole padły dopiero po godzinie gry, w krótkim odstępie czasu dla obu ekip. W 59. minucie Tomasz Janik zmylił jednego z obrońców i lewą nogą uderzył tak, że piłka wylądowała w bramce a-klasowicza. Riposta przyszła niemal od razu – Barcik skapitulował po składnej wymianie podań i wyjściu napastnika Iskry między stoperów zespołu z Radziechów. Kilkanaście sekund póxniej mogło być 2:1 dla GKS-u: bezpańska piłka spadła na 16. metr pod nogi T. Janika, lecz tym razem doświadczony pomocnik nie trafił w światło bramki.
Decydująca akcja nastąpiła w 89. minucie. Jakub Caputa ruszył z kontrą Iskry po kornerze rywala, wypuścił Pilcha, którego strzał zdołał jeszcze odbić Radosław Tracz. Niefortunne było to, że zrobił to tak, iż piłka odbiła się od niego i wpadła do własnej bramki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze