Na skoczniach Turnieju Czterech Skoczni powtarza się obraz, który kibice znają już z ostatnich tygodni sezonu: Domen Prevc w roli bezdyskusyjnego lidera i solidny, konsekwentny Kacper Tomasiak, regularnie meldujący się w czołówce. Konkurs w Garmisch-Partenkirchen tylko potwierdził obowiązującą hierarchię.
Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata nie pozostawił rywalom złudzeń. Po triumfie w Oberstdorfie Słoweniec ponownie zdominował stawkę, oddając dwa bardzo równe i dalekie skoki – na 143 oraz 141 metrów. Takie próby przełożyły się na wyraźne zwycięstwo, okupione ponad dwucyfrową przewagą punktową nad resztą zawodników.
Za plecami Prevca uplasowali się Austriacy, którzy już w kwalifikacjach sygnalizowali wysoką formę. Jan Hoerl (141 m i 131,5 m) oraz Stephan Embacher (134 m i 141,5 m) potwierdzili swoją dyspozycję, zajmując odpowiednio drugie i trzecie miejsce na podium.
Z polskiej perspektywy najbardziej optymistycznym akcentem był kolejny występ Kacpra Tomasiaka. Skoki na 130,5 i 129,5 metra zapewniły reprezentantowi LKS Klimczok Bystra wysoką, ósmą lokatę. To następne w tym sezonie wartościowe miejsce w czołowej dziesiątce podczas jednej z najbardziej prestiżowych imprez w kalendarzu.
Mniej powodów do zadowolenia miał Paweł Wąsek z WSS Wisła. Beskidzanin zakończył rywalizację już po pierwszej serii – skok na 124,5 metra nie pozwolił mu awansować do finału, a 35. pozycja z pewnością nie spełniła jego oczekiwań.
Do drugiej serii awansowali także bardziej doświadczeni reprezentanci Polski. Kamil Stoch zakończył konkurs na 20. miejscu, natomiast Maciej Kot był 23. Obaj zachowują jednak umiarkowany optymizm przed kolejnymi odsłonami Turnieju Czterech Skoczni, które przenoszą się teraz do Austrii. W składzie zabraknie Piotra Żyły, którego zastąpi Dawid Kubacki po niespodziewanym odpadnięciu wiślanina w serii eliminacyjnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze