Od kilku miesięcy do redakcji docierają sygnały mieszkańców zaniepokojonych coraz wyraźniejszym zjawiskiem, które zaczyna kształtować lokalny obieg informacji. W relacjach z wydarzeń publicznych, materiałach promocyjnych oraz oficjalnych komunikatach władz powiatu pojawia się powtarzalny schemat: niemal wszystkie przekazy medialne skupiają się wokół jednego, stale tego samego nadawcy.
Ta wyraźna koncentracja rodzi istotne pytania. Czy to wynik wyjątkowej skuteczności wspomnianego medium? A może świadectwo mniej przejrzystych powiązań, które sprawiły, że instytucje publiczne zaczęły niemal w całości opierać swój przekaz na jednym kanale?
Pluralizm w mediach jest fundamentem demokratycznego społeczeństwa. Jednak w sytuacji, gdy większość informacji o życiu publicznym filtruje jeden dominujący przekaz, pojawiają się zagrożenia dla jakości debaty publicznej:
Ograniczenie wielogłosu – odbiorcy otrzymują obraz lokalnych wydarzeń przedstawiony jednostronnie, pozbawiony naturalnej równowagi i analitycznej różnorodności.
Hamowanie rozwoju branży – inne redakcje, odsunięte od relacjonowania wydarzeń, tracą możliwość dotarcia do odbiorców, co zmniejsza ich znaczenie i osłabia lokalny rynek medialny.
Niejasne zasady współpracy – brak transparentnych kryteriów wyboru partnerów medialnych w naturalny sposób rodzi wątpliwości: czy decyzje wynikają z profesjonalizmu, czy z układów towarzyskich?
W ostatnich miesiącach przyglądamy się nie tylko temu, co publikowane jest w przestrzeni publicznej, lecz także – komu powierzane jest tworzenie tych treści. Interesują nas między innymi:
czy wójtowie i burmistrzowie faktycznie faworyzują jedno medium, marginalizując pozostałych wydawców?
czy zamówienia na ogłoszenia i reklamy są rozdzielane w sposób otwarty, czy trafiają wyłącznie do jednego partnera?
czy wybrane redakcje otrzymują szczególny, uprzywilejowany dostęp do wydarzeń, które zgodnie z zasadami jawności powinny być dostępne dla wszystkich mediów?
Uzależnienie działań informacyjnych samorządów od jednego nadawcy może prowadzić do utraty zaufania społecznego, a w dłuższej perspektywie – do powstania subtelnej, lecz skutecznej formy ekonomicznej cenzury.
Żywiecczyzna potrzebuje równowagi i różnorodności medialnej. Uczciwa konkurencja między redakcjami jest najlepszym gwarantem rzetelności oraz funkcji kontrolnej, jaką powinny pełnić media.
Dlatego kierujemy apel do władz lokalnych:
ujawnijcie zasady współpracy z mediami i zapewnijcie równy dostęp wszystkim redakcjom, które chcą informować mieszkańców o sprawach publicznych.
Do naszych Czytelników zwracamy się z równie ważną prośbą:
korzystajcie z wielu źródeł. Świadome, różnorodne odbieranie informacji to najlepsze zabezpieczenie przed jednostronnym obrazem rzeczywistości.
Do tematu powrócimy z pogłębioną analizą i danymi, które – mamy nadzieję – pomogą rzetelnie odpowiedzieć na rosnące wątpliwości. Czekamy także na Wasze spostrzeżenia.
Redakcja DzikieRadio®
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A ja się pytam, komu zależy na przejęciu Dzikiego Radia? Na ostatnim meczu sobotnim koszykówki 29.11.2025r relacjonujący mecz pracownicy Dzikiego Radia byli przez jedną osobę podpytywane o przejęcie tego medium. Widać radiostacja na tyle urosła na terenie żywiecczyzny że zainteresowali się nią jacyś matacy
Dostęp do informacji jest taki sam dla wszystkich dziennikarzy. Po prostu jednym miasto czy starostwo płaci a innym nie chce.
A ja się pytam, komu zależy na przejęciu Dzikiego Radia? Na ostatnim meczu sobotnim koszykówki 29.11.2025r relacjonujący mecz pracownicy Dzikiego Radia byli przez jedną osobę podpytywane o przejęcie tego medium. Widać radiostacja na tyle urosła na terenie żywiecczyzny że zainteresowali się nią jacyś matacy
Dostęp do informacji jest taki sam dla wszystkich dziennikarzy. Po prostu jednym miasto czy starostwo płaci a innym nie chce.