Po wprowadzeniu surowszych regulacji dotyczących niebezpiecznej jazdy, policja w Bielsku-Białej skutecznie reaguje na wykroczenia. Przykładem jest 50-letni kierowca Mercedesa, który demonstracyjnie wykonywał poślizgi na ulicy, narażając innych na niebezpieczeństwo. Za odmowę przyjęcia mandatu będzie odpowiadać przed sądem.
Po wejściu w życie nowych regulacji wymierzonych w niebezpieczne zachowania drogowe policja zaczęła je realnie stosować. W minionym tygodniu w centrum Bielska-Białej dobrze to było widać na przykładzie pięćdziesięcioletniego kierowcy Mercedesa. Mężczyzna demonstracyjnie wprowadzał auto w poślizg i po odmowie przyjęcia mandatu stanie przed sądem.
Do zdarzenia doszło w rejonie galerii handlowej przy rondzie Jazzu. Według relacji funkcjonariuszy kierowca celowo doprowadzał samochód do – jak uważał – kontrolowanego poślizgu, wykonując manewry nazywane potocznie driftem. Nie była to jednorazowa utrata panowania nad autem, tylko powtarzane próby jazdy bokiem.
W praktyce nie była to efektowna jazda znana z toru wyścigowego, ale zachowanie stwarzające bezpośrednie zagrożenie dla innych użytkowników drogi. Nowe przepisy kwalifikują taki sposób prowadzenia pojazdu jako wykroczenie z art. 86c § 2 kodeksu wykroczeń. Przewidują one grzywnę nie niższą niż 2500 zł oraz 12 punktów karnych, co dla wielu kierowców oznacza szybkie zbliżenie się do utraty prawa jazdy.
Całą sytuację obserwowali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Bielsku-Białej, którzy od razu wkroczyli do akcji. Podczas kontroli wyszło na jaw, że w pojeździe brakuje obowiązkowego wyposażenia, w tym gaśnicy. Łączna kwota nałożonych grzywien wyniosła 3500 zł. Kierowca odmówił ich przyjęcia, więc o jego zachowaniu rozstrzygnie sąd. Policja przypomina przy tej okazji, że publiczne drogi nie służą do sprawdzania granic przyczepności samochodu ani cierpliwości innych kierowców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze