Spotkanie 18. kolejki TAURON Ligi między BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała a ŁKS Commercecon Łódź obfitowało w zaskakujące wydarzenia. Przeciekający dach hali zmusił strażaków do interwencji i opóźnił start meczu, jednak gospodynie zdołały odwrócić losy spotkania i zwyciężyć 3:1. Aleksandra Gryka została MVP, a zacięta rywalizacja zwiastuje emocje w nadchodzącym ćwierćfinale.
W spotkaniu 18. kolejki TAURON Liga BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała pokonał ŁKS Commercecon Łódź 3:1 (21:25, 25:21, 25:22, 25:18), wysyłając czytelny sygnał przed nieuchronnym ćwierćfinałowym starciem tych drużyn. Stawką niedzielnego wieczoru było coś więcej niż ligowe punkty – oba zespoły sąsiadują w tabeli i wszystko wskazuje na to, że w fazie play-off znów staną naprzeciw siebie. MVP została Aleksandra Gryka, której wpływ na przebieg meczu wykraczał daleko poza statystyki.
Zanim jednak wybrzmiał pierwszy gwizdek, emocje podgrzała… pogoda. Przeciekający dach bielskiej hali sprawił, że los spotkania zawisł na włosku. Interweniowali strażacy z Bielska-Białej, którzy przy użyciu wysięgnika usunęli zagrożenie – skutecznie i w ostatniej chwili. W tym czasie obie drużyny kontynuowały rozgrzewkę, jakby chciały zamanifestować, że sportowy spektakl musi się odbyć niezależnie od okoliczności. Początek opóźniono, lecz dramaturgia była już gwarantowana.
Pierwszy set należał do łodzianek. Zespół przyjezdny szybko narzucił rytm, prowadząc 6:2, a następnie 13:7. Trener gospodyń, Bartłomiej Piekarczyk, wcześnie wykorzystał przerwy na żądanie, próbując zatrzymać rozpędzony rywal. Bielszczanki zbliżyły się na dwa punkty, lecz końcówka znów padła łupem ŁKS. Regiane Bidias była niemal bezbłędna, zdobywając osiem punktów i wyraźnie dominując w ofensywie.
Druga partia przyniosła odwrócenie ról. Choć BKS zbudował kilkupunktową przewagę, szybko ją roztrwonił. Gdy ŁKS objął prowadzenie 20:18, wydawało się, że kontroluje sytuację. Wówczas jednak gospodynie odpowiedziały serią sześciu punktów z rzędu, przejmując inicjatywę i doprowadzając do wyrównania w setach. W trzeciej odsłonie bielszczanki rozpoczęły z rozmachem (11:3), by po chwili pozwolić rywalkom wrócić do gry. Ostatecznie blok Nikoli Abramajtys przesądził o wyniku 25:22 i wyprowadził miejscowe na prowadzenie 2:1.
Czwarty set obnażył ograniczenia kadrowe łodzianek. Przyjezdne dysponowały zaledwie dziesięcioosobowym składem, bez możliwości rotacji, a na ataku wystąpiła nominalna środkowa, Weronika Centka-Tietianiec. W miarę upływu czasu zmęczenie stawało się widoczne. BKS, mając świadomość przewagi fizycznej i mentalnej, kontrolował przebieg gry, wygrywając 25:18. To zwycięstwo nie rozstrzyga jeszcze ligowych losów, lecz nadaje ton nadchodzącej rywalizacji – tej, która najpewniej powróci w ćwierćfinale.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze