Spotkanie w Radziechowach przyniosło sporo napięcia, gdy GKS najpierw pozwolił się zaskoczyć przeciwnikom, jednak od 34. minuty wykazał się determinacją i skutecznością.
Przełamanie w Radziechowach. GKS odwrócił losy spotkania
Początek spotkania w Radziechowach nie zwiastował problemów dla przyjezdnych z Cieszyna, którzy weszli w mecz z dużą energią. Mimo obiecującego startu, końcowy rezultat okazał się dla nich rozczarowujący – kolejna wiosenna porażka stała się faktem, choć przez moment wydawało się, że mogą kontrolować przebieg gry.
– Nie pierwszy raz w tej rundzie zaczęliśmy ospale. Brakowało nam dynamiki, a rywal prezentował się zdecydowanie lepiej – przyznał szkoleniowiec GKS-u, Sebastian Gruszfeld. Już w 14. minucie defensywa gospodarzy została zaskoczona przez Olafa Szymanka. Piast nie zamierzał zwalniać tempa, a sytuacja mogła się jeszcze bardziej skomplikować, gdy Ireneusz Jeleń trafił w słupek zamiast do siatki.
Kluczowy moment nastąpił w 34. minucie, kiedy to goście sami ułatwili zadanie rywalom. Po błędzie w defensywie i dalekim wyrzucie z autu Dominika Juraszka piłkę przejął Kacper Najzer, który efektownym lobem pokonał bramkarza. – To był impuls, który nas napędził. Przeciwnik wyraźnie stracił pewność siebie – ocenił trener zespołu z Radziechów. Jeszcze przed przerwą gospodarze zbudowali solidną przewagę – najpierw Juraszek trafił głową, a chwilę później Tomasz Janik popisał się precyzyjnym uderzeniem.
Po zmianie stron tempo meczu nieco spadło, jednak kontrola pozostawała po stronie GKS-u. Ostateczny cios padł w 74. minucie, gdy Janik ponownie wpisał się na listę strzelców po asyście Oskara Biernackiego. – Nie zawsze liczy się styl, czasem najważniejsze są punkty. Nie wszystko funkcjonowało idealnie, ale potrafiliśmy zareagować – podsumował Gruszfeld, podkreślając wagę pierwszego wiosennego zwycięstwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze