Mecz w Radziechowach zapowiadał się na wyrównane starcie, jednak już od pierwszych minut WSS Wisła pokazała swoją wyższość. Gospodarze mogli liczyć na udane interwencje bramkarza, ale to goście dyktowali warunki, zdobywając kilka bramek.
Jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań 21. kolejki ligi okręgowej był mecz rozegrany w Radziechowach. Kibice liczyli na wyrównane widowisko, choć boiskowa rzeczywistość szybko pokazała wyraźną przewagę drużyny z Wisły, która od pierwszych minut spokojnie kontrolowała grę i narzuciła swoje warunki.
Goście objęli prowadzenie w 23. minucie po mocnym uderzeniu Artura Adamczyka zza pola karnego. Piłka wpadła do siatki mimo interwencji Wojciecha Barcika, jednego z najjaśniejszych punktów gospodarzy. Bramkarz GKS-u jeszcze przed przerwą kilka razy ratował swój zespół przed stratą kolejnych goli, skutecznie odbijając groźne próby Rafała Cywki oraz Jakuba Marekwicy. Po stronie gospodarzy najbliżej bramki był Mateusz Janik, który po dośrodkowaniu Miłosza Świniańskiego oddał groźny strzał głową, minimalnie chybiając celu.
Po zmianie stron zespół z Wisły jeszcze wyraźniej zaznaczył swoją przewagę. W 58. minucie Rafał Cywka wykorzystał dokładne podanie Szymona Woźniczki i precyzyjnym strzałem podwyższył wynik spotkania. Ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców w 70. minucie, wykorzystując zamieszanie w polu karnym po akcji Dawida Mazurka. Goście mogli wygrać jeszcze wyżej — Cywka trafił w słupek, a Paweł Leśniewicz obił poprzeczkę.
Gospodarze próbowali odpowiedzieć w końcówce meczu i przesunęli grę bliżej pola karnego Wisły, lecz najlepsze okazje Patryka Pawlusa oraz Igora Handzlika nie przyniosły zmiany rezultatu. Po końcowym gwizdku trener GKS-u Sebastian Gruszfeld nie ukrywał rozczarowania postawą swojego zespołu, podkreślając jednocześnie bardzo dobrą dyspozycję rywali, którzy w jego ocenie całkowicie zdominowali to spotkanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze