Reklama

Sebastian Bury z Żywiecczyzny i jego legendarna banda zbójników

Poznaj historię Sebastiana Burego, najsłynniejszego zbójnika z Żywiecczyzny, który w XVII wieku dowodził dobrze zorganizowaną grupą około 25 ludzi. Jego zuchwałe napady na pograniczu Żywiecczyzny, Orawy i Czadcy budziły postrach, a dramatyczne zatrzymanie zbójników w Milówce i proces w Żywcu na zawsze wpisały go w lokalne legendy.

Sebastian Bury – postać związana z Żywiecczyzną

Sebastian Bury to jedna z najlepiej zapamiętanych postaci z historii Żywiecczyzny. Według przekazów pochodził z Milówki, Kamesznicy lub Rajczy, a w pierwszej połowie XVII wieku stał na czele dobrze zorganizowanej grupy zbójników, działającej na pograniczu Żywiecczyzny, Orawy i okolic Czadcy.

Charakterystyka bandy Sebastiana Burego

Jego banda liczyła około 25 ludzi różnych narodowości i była zorganizowana na wzór oddziału wojskowego. Zbójnicy mieli własną chorągiew, a jednym z doradców Burego był pochodzący z Węgier Dziurdzi. Grupa napadała i rabowała m.in. w rejonie Trzebini i Juszczyny, wybierając miejsca o mniejszym nadzorze i dogodnych drogach ucieczki.

Reklama

Obława w Milówce

Do zatrzymania Sebastiana Burego doszło 2 sierpnia 1630 roku w Milówce. Jak opisuje Andrzej Komoniecki w „Dziejopisie Żywieckim”, zbójnicy ucztowali w chacie Szymona Szczotki, gdy wiadomość o ich pobycie trafiła do starosty żywieckiego Krzysztofa Czarnieckiego.

Działania starosty i pojmanie zbójników

Starosta zebrał około 150 mieszczan i ruszył do Milówki. Zaskoczeni zbójnicy schronili się na szopie, skąd bronili się, ostrzeliwując napastników. Budynek podpalono. Burego wraz z siedmioma kompanami pojmano, jednemu ze zbójników udało się uciec, przepływając Sołę, a drugi ukrył się pod kadzią i uniknął natychmiastowego schwytania.

Reklama

Przewiezienie Sebastiana Burego do Żywca

Obawiając się próby odbicia słynnego zbójnika przez miejscową ludność, przewieziono go tratwą do Żywca, co miało utrudnić ewentualny atak jego stronników.

Proces i egzekucja na rynku w Żywcu

Proces Sebastiana Burego odbył się w Żywcu. Zapadł wyrok śmierci przez powieszenie na haku na rynku miasta.

Według przekazów Bury do końca zachował butę i poczucie humoru. Zapytany o ostatnie życzenie, odpowiedział dosadnymi słowami pod adresem zgromadzonych, nie okazując skruchy. Gdy kat wykonywał wyrok, miał jeszcze zawołać:

„Wio Bury do góry!”

Reklama

Aby uniknąć zamieszek podczas egzekucji, obecni na miejscu duchowni mieli polecić katu zakończenie egzekucji poprzez zastrzelenie skazańca.

Legenda i pamięć o Sebastianie Burym

Postać Sebastiana Burego na trwałe wpisała się w beskidzkie legendy i historię regionu. W 2009 roku jego wizerunek znalazł się też na tzw. „funtach zbójnickich” – lokalnej walucie funkcjonującej przez kilka miesięcy w wybranych beskidzkich gminach, m.in. w Wiśle, Brennej, Szczyrku, Ustroniu i Istebnej. Choć działalność Burego była przestępcza, jego historia do dziś uchodzi za jeden z najlepiej rozpoznawalnych epizodów dawnych dziejów Żywiecczyzny i beskidzkiego zbójnictwa.

Aplikacja na Androida

Źródło: Materiały własne - dzikieradio.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DzikieRadio.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości