Mimo szybkiego i skutecznego ataku Borów, to gospodarze z Rekordu zdominowali drugą połowę meczu.
Już w 8. minucie sygnał do ataku dał Rafał Duraj. Jego uderzenie odbiło się od nogi bramkarza Rekordu, jednak przytomnie zareagował testowany napastnik Borów, który mimo ostrego kąta skutecznie dobił piłkę do siatki. W 28. minucie ponownie dał o sobie znać Duraj – po szybkiej, składnej akcji popędził z futbolówką i precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie. – Podeszliśmy do spotkania z dużą ambicją i przez długi czas realizowaliśmy założenia. Wydawało się, że jesteśmy w stanie kontrolować przebieg gry – podkreśla Marek Makarewicz, trener zespołu z Pietrzykowic.
Jeszcze przed przerwą bielszczanie złapali jednak kontakt po trafieniu ze stałego fragmentu gry, a wyrównanie dodało im pewności siebie. Z minuty na minutę coraz mocniej zaznaczała się ich przewaga motoryczna. Intensywność pressingu i szybkie operowanie piłką sprawiały, że defensywa przyjezdnych miała coraz więcej problemów z utrzymaniem właściwych odległości między formacjami.
Druga połowa należała już wyłącznie do podopiecznych trenera Piotra Kusia. Rekord wykorzystał luki w ustawieniu przeciwnika i ostatecznie zwyciężył 5:2. – W nogach czuliśmy jeszcze czwartkowe spotkanie z Koszarawą, ale nie zamierzaliśmy odpuszczać. Rywal narzucił wysokie tempo, a nam zabrakło momentami koncentracji. Mimo wyniku to wartościowy sprawdzian w kontekście przygotowań do ligi – zaznacza szkoleniowiec przedstawiciela żywieckiej „okręgówki”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze