Mecz Borów Pietrzykowice z GKS Radziechowy-Wieprz dostarczył wielu emocji, lecz piłkarze nie zdołali znaleźć sposobu na zdobycie gola.
Bez rozstrzygnięcia w Pietrzykowicach. Emocje były, goli zabrakło
Środowe piłkarskie emocje w beskidzkim regionie zapewnili zawodnicy Borów Pietrzykowice oraz GKS-u Radziechowy-Wieprz, którzy odrobili zaległości po nieudanej inauguracji rundy wiosennej. Spotkanie zapowiadało się jako jedno z ciekawszych starć „okręgówki”, jednak mimo kilku interesujących momentów, kibice nie doczekali się bramek.
Pierwsza połowa przyniosła sytuacje, które mogły odmienić losy meczu. W 29. minucie Mateusz Zacny był o krok od zdobycia gola, lecz jego strzał głową zatrzymał się na poprzeczce. Tuż przed przerwą podobną próbę podjął Tomasz Janik, wyróżniający się zawodnik GKS-u, który spróbował zaskoczyć wysuniętego z bramki Wiesława Arasta. Piłka ponownie trafiła jednak w aluminium.
Po zmianie stron emocji nie brakowało, choć skuteczność wciąż zawodziła. W jednej z najciekawszych akcji Patryk Pawlus znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Borów, jednak jego uderzenie po błędzie defensywy trafiło jedynie w słupek. Gospodarze z biegiem czasu zaczęli wykazywać większą inicjatywę, wykorzystując szersze możliwości kadrowe.
W końcówce meczu nie brakowało kontrowersji i niewykorzystanych okazji. Gol Damiana Tomiczka nie został uznany z powodu spalonego, a kolejne próby – Damiana Michalskiego oraz ponownie Janika – minimalnie mijały cel. W doliczonym czasie gry doszło jeszcze do kontaktowej sytuacji w polu karnym między Pawlusem a Jakubem Sołtysikiem, jednak arbiter nie dopatrzył się przewinienia. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze