Po długich rozmowach w Ministerstwie Sportu Piotr Habdas oficjalnie stracił szansę na udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Decyzja Polski Komitetu Olimpijskiego i Polskiego Związku Narciarskiego wywołała falę krytyki ze strony środowiska sportowego i lokalnych polityków. Mimo protestów nominacja została zmieniona na Michała Jasiczka, co rodzi pytania o wpływ polityki na sport.
Olimpijska decyzja bez odwrotu. Habdas poza kadrą mimo politycznych nacisków
Ponad trzy godziny trwały rozmowy, które dla Piotra Habdasa miały być ostatnią szansą na odwrócenie losu. Spotkanie w Ministerstwie Sportu i Turystyki, zorganizowane 29 stycznia, nie przyniosło przełomu. Narciarz alpejski z Zarzecza, reprezentujący Żywiecki Klub Narciarski, ostatecznie nie pojedzie na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026.
Sprawa zaczęła się od decyzji Polskiego Związku Narciarskiego z 22 stycznia, gdy ogłoszono skład olimpijskiej reprezentacji w narciarstwie alpejskim. W rywalizacji mężczyzn przewidziano tylko jedno miejsce i to właśnie Piotr Habdas otrzymał nominację. Kilka dni później sytuacja uległa radykalnej zmianie. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz poinformował, że do Włoch pojedzie nie Habdas, lecz Michał Jasiczek z Zakopanego.
Uzasadnienie tej decyzji wywołało falę krytyki. Argument o nierównym dofinansowaniu przygotowań zawodników oceniono jako nieprecyzyjny, zwłaszcza że nie wskazano wprost, który z narciarzy prezentuje wyższy poziom sportowy. Reakcja środowiska była szybka i mocna. Protest zgłosił zarząd PZN, a głos sprzeciwu popłynął również z Żywiecczyzny od samorządów, lokalnych polityków oraz struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W odpowiedzi na napięcie wokół sprawy zapowiedziano spotkanie na szczeblu centralnym. W rozmowach udział wzięli minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, prezes PKOl Radosław Piesiewicz oraz prezes PZN Adam Małysz, a także sekretarze generalni obu instytucji Marek Pałus i Tomasz Grzywacz. Po zakończeniu obrad resort sportu opublikował komunikat podkreślający dobro reprezentacji Polski i polskich sportowców
Z komunikatu wynika jasno, że choć strony przedstawiły swoje argumenty i zachowały odmienne stanowiska, decyzja nie zostanie zmieniona. Reprezentacja została już formalnie zgłoszona do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, a PKOl działał w granicach przysługujących mu uprawnień. Priorytetem jak podkreślono ma być spokój kadry i stworzenie zawodnikom warunków do koncentracji przed najważniejszym startem w karierze.
Dla Piotra Habdasa oznacza to bolesny koniec olimpijskich nadziei, a dla polskiego sportu kolejną odsłonę sporu, w którym decyzje administracyjne okazują się silniejsze niż sportowe nominacje. Decyzja formalnie zamyka dyskusję, choć emocje w środowisku wcale nie wygasły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze