Widmo zamknięcia szkoły w Żarnówce powraca po latach. Pierwsze dyskusje o jej przyszłości pojawiły się już w 2005 roku, gdy władze samorządowe zaczęły analizować koszty utrzymania oświaty. W 2017 roku ówczesny wójt Adam Kos podjął próbę przekazania prowadzenia szkoły stowarzyszeniu, jednak projekt upadł. Przez kilka lat temat pozostawał w zawieszeniu.
Nowy etap rozpoczął się w 2024 roku, kiedy obecny wójt, Łukasz Harat, rozpoczął audyt wydatków oświatowych. Pomimo spotkań z mieszkańcami i zapowiedzi reorganizacji, porozumienia nie osiągnięto. W międzyczasie wprowadzono częściowe łączenie klas, co – jak podkreślają rodzice – pogorszyło warunki nauczania.
Dodatkowym punktem zapalnym stała się sprawa unijnego dofinansowania. Szkoła miała otrzymać 350 tysięcy złotych na projekt „Szkoła Talentów”, jednak gmina zrezygnowała z przyjęcia dotacji. Decyzja ta spotkała się z falą krytyki i oskarżeń pod adresem wójta.
27 czerwca mieszkańcy wraz z przedstawicielami „Solidarności” zorganizowali pikietę przed Urzędem Gminy, domagając się wstrzymania planów likwidacji. Nadzieje rozwiały się 30 października, kiedy rada gminy przegłosowała uchwałę intencyjną. Za likwidacją głosowało 10 radnych, przeciw – 4.
W uzasadnieniu podkreślono wysokie koszty utrzymania szkoły i malejącą liczbę uczniów. W roku szkolnym 2024/2025 do placówki uczęszczało 59 dzieci, a koszt edukacji jednego ucznia wyniósł ponad 50 tysięcy złotych rocznie, co – jak argumentują urzędnicy – znacząco przewyższa średnie wydatki w innych szkołach gminnych.
– Mamy poważny niż demograficzny, a gmina z roku na rok musi dopłacać coraz więcej do oświaty. Próby powołania stowarzyszenia, które mogłoby prowadzić szkołę, nie przyniosły efektu – tłumaczył sekretarz gminy, Maciej Krakowiński.
Zdecydowanie inne zdanie miała radna Marta Mitas, która zarzuciła władzom, że celowo doprowadziły do pogorszenia sytuacji szkoły poprzez łączenie klas. – Małe grupy sprzyjają indywidualnej pracy i budowaniu więzi. Nie można analizować kosztów bez uwzględnienia dowozu uczniów do innych szkół oraz konieczności adaptacji nowych pomieszczeń – argumentowała.
Podczas sesji pojawiały się głosy, że decyzja o likwidacji nie jest poparta rzetelną analizą finansową. – Nie wiemy, jakie realne oszczędności przyniesie zamknięcie szkoły. To decyzja oparta na założeniach, a nie na faktach – mówiła mieszkanka Aniela Nikiel-Głogosz.
Na pytanie jednego z radnych o konkretną kwotę planowanych oszczędności, przedstawiciele urzędu nie potrafili udzielić odpowiedzi. Skarbnik gminy, Barbara Ferens, przyznała jednak, że samorząd dopłaca do oświaty już ponad 11 milionów złotych rocznie i stoi przed koniecznością inwestycji infrastrukturalnych wartych około 50 milionów złotych.
Ostateczny los szkoły nie jest jeszcze przesądzony. Teraz decyzję opiniującą podejmie kuratorium oświaty, które oceni zasadność argumentów przedstawionych przez gminę.
Mieszkańcy Żarnówki nie zamierzają się poddawać. Jak mówią, szkoła jest sercem lokalnej społeczności – miejscem, które łączy pokolenia. Jej zamknięcie oznaczałoby nie tylko koniec pewnego etapu, ale i osłabienie tożsamości tej niewielkiej, górskiej miejscowości.
Źródło: Żywiecka Kronika
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze