Spotkanie pomiędzy GKS Radziechowy-Wieprz a Krzeszowem było pełne zwrotów akcji i intensywnych momentów, które przetestowały drużynę gospodarzy. Od początkowych błędów, przez brak nominalnych bramkarzy, po emocjonujące gole Patryka Pawlusa – to wszystko pokazuje siłę i waleczność zespołu, zapowiadając ciekawe przygotowania do sezonu.
Piłkarze GKS Radziechowy-Wieprz mają za sobą kolejny zimowy sprawdzian, który – choć niepozbawiony mankamentów – dostarczył materiału do poważnej analizy. Rywalem był przedstawiciel wadowickiej klasy okręgowej, zespół z Krzeszowa, który od pierwszego gwizdka narzucił intensywne tempo i bez respektu wykorzystał chwilę zawahania gospodarzy.
Pierwszy kwadrans w wykonaniu „Fiodorów” trudno uznać za udany. Goście szybko objęli prowadzenie, a w 13. minucie powinni je podwyższyć – niewykorzystana sytuacja sam na sam była dla miejscowych wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. W tym fragmencie spotkania defensywa Radziechów sprawiała wrażenie zaskoczonej, a linia pomocy nie nadążała z asekuracją.
Z czasem jednak obraz gry uległ zmianie. GKS zaczął operować piłką z większym spokojem, a przejścia do ofensywy stały się płynniejsze i bardziej przemyślane. W 22. minucie wyrównanie wydawało się kwestią formalności, lecz Kacper Najzer przegrał pojedynek z bramkarzem Żurawa, a dobitka poszybowała nad poprzeczką. Skutecznością wykazał się dopiero w 37. minucie Patryk Pawlus, który – przy odrobinie szczęścia i rykoszecie od obrońcy – doprowadził do remisu, finalizując akcję zapoczątkowaną przez Dominika Juraszka.
Po zmianie stron scenariusz znów napisał się dynamicznie. W 51. minucie Żuraw bezlitośnie wykorzystał błąd w defensywie GKS-u, odzyskując prowadzenie dla swojej drużyny. Radziechowianie nie złożyli jednak broni. Konsekwentnie szukali przestrzeni między liniami, a w końcówce ich determinacja została nagrodzona. W 87. minucie Bartosz Kus posłał precyzyjne podanie „w uliczkę”, które Pawlus zamienił na bramkę wyrównującą. Chwilę wcześniej bliski szczęścia był Juraszek, zamykając dośrodkowanie tego samego skrzydłowego.
– Pożyteczny i to bardzo, zresztą nie pierwszy tej zimy – ocenił sparing trener Sebastian Gruszfeld. Szkoleniowiec może być umiarkowanie zadowolony, zwłaszcza że zespół musiał radzić sobie bez nominalnych bramkarzy. Między słupkami, po połowie meczu, stanęli Bartosz Kus oraz Konrad Pindel. W realiach zimowych przygotowań wynik bywa sprawą drugorzędną, lecz odporność mentalna i zdolność reagowania na przeciwności pozostają kapitałem, który procentuje wiosną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze