W emocjonującym spotkaniu II ligi Podbeskidzie rozbiło rezerwy Śląska Wrocław, demonstrując siłę w zimowej scenerii. Już do przerwy było 2:0, a pod koniec meczu wynik urosł do 5:0. Ta efektowna wygrana daje zespołowi nadzieję na wejście do baraży i pokazuje, że wiosenne zmagania rozpoczęły się dla nich znakomicie.
Demonstracja siły w zimowej scenerii. Podbeskidzie wysyła sygnał rywalom
Podbeskidzie Bielsko-Biała rozpoczęło piłkarską wiosnę w warunkach dalekich od wiosennych, lecz w pełnej zgodzie z kalendarzem II ligi. We Wrocławiu „Górale” nie pozostawili złudzeń rezerwom Śląsk Wrocław II, serwując im lekcję skuteczności i organizacji gry, która już w pierwszej połowie ustawiła przebieg spotkania.
Wszystko zaczęło się idealnie dla przyjezdnych. Po faulu na Oskarze Tomczyku sędzia wskazał na jedenasty metr, a Marcin Biernat z chłodną precyzją otworzył wynik w 6. minucie. Podbeskidzie od początku narzuciło tempo i kontrolę, a gospodarze sprawiali wrażenie zaskoczonych intensywnością rywala. Przed przerwą bielszczanie zadali kolejny cios — strzał z dystansu Wojciecha Słomki zaskoczył Bartosza Głogowskiego, który nie ustrzegł się błędu. Do szatni goście schodzili z dwubramkową zaliczką, choć mogła ona być jeszcze wyższa, gdyby Lucjan Klisiewicz wykorzystał sytuację sam na sam; tym razem piłkę zatrzymał słupek.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie — przeciwnie, przewaga zespołu z Bielska-Białej stała się jeszcze wyraźniejsza. W 50. minucie pomyłkę w defensywie wrocławian, z udziałem Mikołaja Tudruja, bezlitośnie wykorzystał Tomczyk. Ten sam zawodnik chwilę później popisał się niekonwencjonalnym podaniem, po którym Klisiewicz podwyższył na 4:0. Spotkanie praktycznie straciło walor rywalizacji, a przyjezdni grali z rosnącą swobodą.
Piąte trafienie padło w 66. minucie po stałym fragmencie gry — skuteczną główką popisał się Miłosz Kozik, notując swojego debiutanckiego gola w oficjalnym meczu II-ligowym. Rezerwy Śląska próbowały odpowiedzieć, lecz ich wysiłki miały charakter symboliczny. Najbliżej honorowego trafienia był Oskar Wojtczak, którego uderzenie z rzutu wolnego w 84. minucie zatrzymało się na poprzeczce.
Efektowna wygrana oznacza dla Podbeskidzia awans na szóste miejsce w tabeli, premiowane udziałem w barażach. Trudno jednak nie zachować powściągliwości w ocenach — prawdziwym sprawdzianem ambicji zespołu będą dopiero starcia z ligową czołówką. Wrocławski wieczór przyniósł sygnał o aspiracjach, lecz droga do ich realizacji pozostaje długa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze